Metropolitalne targi pracy – jak było?

W Gdańsku 2 marca odbyły Metropolitalne Targi Pracy. Jest to jedna z większych imprez tego typu na pomorzu. Odwiedziłam je z wielkim zainteresowaniem. Zobaczcie co było, a czego i kogo zabrakło w AmberExpo.

Targi Pracy

Jak było?

Wszystko wyglądało bardzo profesjonalnie. Dużo stanowisk, dużo ludzi, dużo hałasu. Oprócz takich udogodnień jak szatnia, stanowiska fryzjerskie i mini studia fotograficznego, gdzie można było zrobić sobie biznesowe zdjęcie, poszukujący pracy mogli odwiedzić tzw. strefę gamifikacji. Z prawdziwą gamifikacją nie miało to nic wspólnego. Był to kącik z grami planszowymi dla zrelaksowania się po intensywnym przeczesywaniu targów. Nazwa chwytliwa, chociaż przypuszczam, że nie wiele osób wiedziało z czym się to je. Niestety nie mogłam z tej atrakcji skorzystać. Stanowiska te były okupowane przez młodzież gimnazjalno – licealną. Nie żebym miała coś przeciwko młodzieży. Targi oferowały dla młodzieży naprawdę ciekawe warsztaty edukacyjne. Niestety po zajęciach pałętali się po targach bez celu, tworząc sztuczny tłum i utrudniając poszukującym znalezienie czegokolwiek.

Kto był?

Samych wystawców było naprawdę wielu. Ich poziom przygotowania był imponujący. Chętnie udzielali wszystkich informacji i przedstawiali swoją ofertę zainteresowanym.
Pracodawcy na targach przede wszystkim poszukiwali pracowników z sektora przemysłowego. Inżynierowie, technicy, wyspecjalizowani pracownicy fizyczni bez problemu mogli znaleźć wśród ofert coś dla siebie.
Drugą branżą targów był tzw. doradca klienta. Zaczynając od sprzedawcy przez przedstawiciela handlowego, kończąc na pracowniku call center.

Kogo brakowało?

Niestety zabrakło chociaż kilku pracodawców, którzy zaoferowali by coś humanistom. Rozumiem, że oferty pod tytułem „pracownik biurowy” rozchodzą się, jak ciepłe bułeczki ale organizatorzy targów jakby pominęli tą grupę poszukującą pracy. Nie znalazłam nigdzie również informacji o takich akcjach jak Kadry kultury, czyli staże dla studentów i absolwentów między innymi takich kierunków, jak: kulturoznawstwo, dziennikarstwo, pedagogika.

Sporym dla mnie zaskoczeniem było, że targi nie zostały zdominowane przez branżę IT, czego można by się spodziewać. Jest to, jednak spowodowane, tym że w najbliższym czasie odbędą się dwie podobne imprezy Absolvent Talent Days oraz Inżynierskie Targi Pracy 2017.

Co na plus?

Bardzo duża ilość warsztatów, chociaż zdecydowana większość dla młodzieży. Targi zaoferowały również spotkania z profesjonalistami, którzy pomogli przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, również w innym języku, napisać CV i list motywacyjny oraz pokazywali jak social media pomagają w znalezieniu zatrudnienia.
Na scenie głównej targów, odbył się panel dyskusyjny oraz można było  posłuchać ciekawej prezentacji Natalii Hatalskiej autorki bloga hatalska.com.
Obecne było również Centrum Wspierania Rozwoju Talentów, które ma ciekawą ofertę doradczą i pomaga wielu osobom określić co chcą w życiu robić i od czego zacząć.
Organizatorzy postarali się również o materiały dla odwiedzających. Na wstępie każdy otrzymał „Przewodnik kariery” w postaci bardzo dobrze opracowanego magazynu. Moim zdaniem na pewno, dostarczy ciekawych informacji wielu osobom, które postanowiły wziąć go do domu.

targi pracy

Mimo sporego chaosu, gwaru i obijających się o siebie ludzi,  popieram tego rodzaju akcje. Jest szansa zapoznania się z najnowszymi trendami w ofertach pracy oraz bezpośredniego kontaktu z pracodawcą. Daje szansę na znalezienie instytucji, które pomogą w samorozwoju oraz dostarczą motywacji i inspiracji w dalszym działaniu około zawodowym.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz