American Honey – przekrój amerykańskiej społeczności

31 marca na ekrany polskich kin wszedł  wielokrotnie nagradzany film o wdzięcznym tytule American Honey (dzięki, że polscy tłumacze zostawili ten tytuł w spokoju). Szkoda, że takie filmy do Polski dopiero po 6 miesiącach od ogólnoświatowej premiery.

Historia

American Honey opowiada historię nastoletniej dziewczyny o imieniu Star. Jej życie nie jest usłane różami, opiekuje się młodszym rodzeństwem, jedzenie znajduje na śmietniku, a matka nie chce jej znać. Dziewczyna nie wytrzymuje i ucieka wraz z nieznajomymi ludźmi, którzy jeżdżą po całych Stanach i sprzedają magazyny tematyczne. Sprzedaży i wciskania kitu uczy ją drugi główny bohater – Jake.

american honey

W tym momencie naiwnie pomyślałam, że będzie to cudowna historia o miłości. Nic bardziej mylnego. Chociaż na miłości film się opiera. Oczami Star poznajemy Stany Zjednoczone z każdej strony. Zwiedzamy domy biedoty, przyglądamy się bogaczom, klasie średniej i znów biedocie. Poznajemy bogatych nafciarzy, nudzących się kowboi oraz dzieci wychowywane przez matkę ćpunkę.

 

Podróż wraz ze Star odbywamy zdezelowanym Vanem wraz z resztą tej mikro społeczności. Mimo, że dużą część filmu spędzamy w aucie, to jakoś tak pobieżnie poznajemy resztę bohaterów. Nie poznajemy ich historii, nie wiemy czemu tułają się. Szkoda bo mogły to być ciekawe opowieści. Oglądając film odczułam brak takich normalnych rozmów. Odniosłam wrażenie, że wszyscy oprócz Star, Jake i Krystal żyją po to by trochę zarobić i się najarać.

Miłość

Sama historia miłości głównych bohaterów była dla mnie dość irytująca (odzywa się we mnie natura romantyczna). Widać od samego początku, że pomiędzy Star, a Jake’iem iskrzy. Cieszymy się z bohaterką, że w końcu będzie szczęśliwa i łup – Krystal oznajmia, że Star jest jedną z wielu. Mówi to w taki sposób, że główna bohaterka i ja mamy naprawdę wątpliwości co do prawdziwości uczuć Jake’a. Zakończenie filmu nie daje odpowiedzi co do tych uczuć. Reżyserka Andrea Arnold zostawia otwarty temat.

Odczucia i odczarowanie

2,5 godzinny film od pierwszych minut pozytywnie mnie męczył. Reżyserka Andrea Arnold zdecydowała się na prawie kwadratowy kadr i bardzo ciasne ujęcia. Scena w której Star przekopuje śmietnik, sprawiła że miałam uczucie bycia w tym śmietniku prawie poczułam jego zapach. W samochodzie siedziałam razem z nimi. A zbliżenia intymne Jacka i Star odczułam jakbym miała im zaraz przeszkodzić. Kamera wręcz wchodziła na bohaterów, a ja razem z nią ładowałam się komuś bezczelnie na kolana. Moje odczucia były jasne – za blisko. Bliskość ta sprawiła, że wszystko było bardziej naturalne. Mimo to, po zakończeniu filmu czułam się wręcz obolała i przytłoczona tą ciasnotą.

American Honey odczarowuje. Odczarowuje Stany Zjednoczone. Przestają się jawić jako super kraj pełen tylko bogatych ludzi. Odczarowuje miłość. Nie jest już ona taka prosta i kończąca się happy endem. Za to pokazuje nam młodych ludzi, którzy szukają wolności, niezależności i akceptacji i ta młodzież jest wszędzie taka sama nie zależnie od miejsca z którego pochodzi. Mimo tych kilku przygnębiających scen (w końcu to dramat) miałam ochotę wrócić do czasów nastoletnich i wybrać się w drogę po przygodę.

Pytanie na koniec, czy to pokolenie rożni się bardzo od nastolatków lat 60, 70? Hipisów? Moja odpowiedź: chyba nie bardzo. A Wy co sądzicie o tym filmie?  Dajcie znać w komentarzu.

  • Martyna Cieślińska

    Nie znam filmu ale myślę że by mnie zaciekawil. Bardzo lubie różnorakie kino😊

  • Przekonałaś mnie tym odczarowywaniem 🙂

  • Odczarowywać Stanów nikt dla mnie nie musi, bo oczywiste jest, że nic nie jest takie kolorowe, jak się to opisuje. Zawsze są plusy i minusy. Nie wydaje mi się, by to pokolenie bardzo różniło się od nastolatków lat 60 i 70. Jedynie co nas różni, to dostęp do większej technologii. Problemy się nie zmieniają. O filmie nie słyszałem, ale chętnie obejrzę 🙂

  • nieprzyzwoitka

    Z przyjemnością oglądnęłabym ten film. Z Twojego opisu wynika, że jest to film w klimacie słodko-gorzkim, prawdziwy, momentami bolesny – jak życie. Bardzo lubię takie obrazy.

  • Świetna recenzja, ale czy ktoś wie, gdzie można to obejrzeć?

    • Dziękuję bardzo. Z tego co się orientuje to w kiach w Polsce ten film jest jeszcze grany. Film wyszedł zagranicą też na DVD, więc może jakieś wypożyczalnie już mają. Pozdrawiam

  • Nie oglądałam tego filmu, co więcej nawet go nie kojarzę! Ale chętnie bym obejrzała. Lubię takie mocne, nie do końca kolorowe, bardziej szare klimaty. Najgorzej, jak wszystko przedstawione jest cukierkowo.

    Dzięki, zapisuję tytuł. 🙂

  • Pierwszy raz słyszę tytuł filmu. Brzmi całkiem interesująco, może uda mi się obejrzeć w najbliższym czasie..

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Pierwszy raz widzę ten film – a szkoda. Moje klimaty, tematy, które mnie interesują 🙂

  • Dzięki za recenzję. Trafia do mnie na listę filmów „do obejrzenia” 🙂

  • Brzmi ciekawie 🙂 chyba pokuszę się o jego obejrzenie 🙂 Dzięki za recenzję!