„Black box painting sztuka niewidziana” – sztuka dotyku.

Jeszcze do 21 maja jest okazja, aby wybrać się na wystawę Mikołaja Harmoza „Black Box Painting sztuka niewidzenia”. O wystawie ciężko powiedzieć, że można ją obejrzeć, dlatego że prace malarskie znajdują się w specjalnie zaciemnionej przestrzeni wystawienniczej. Prace „ogląda się” dotykając.

Black Box Painting

Do wnętrza zaciemnionego korytarza (tak mi się wydaje, że to był korytarz) wchodzimy przez dwie kotary, sprawiło to, że powoli przyzwyczajałam swój wzrok do ciemności. W pierwszej chwili myślałam, że i tak coś widzę, ale po zamknięciu powiek i ponownym otworzeniu okazało się, że naprawdę nie widać nic. Automatycznie rozpostarłam ramiona. Po lewej udało mi się odnaleźć szorstką ścianę i sznurek. Pozbawiona głównego narzędzia poznawczego ruszyłam za sznurkiem i ścianą.

Trudność w skupieniu

Odnalazłam pierwszy obraz. Początkowo delikatnie dotykałem jego struktury, ale ciężko było mi coś sobie wyobrazić. Z trudem skupiałam się na doznaniach z dotyku. Oczy nieustannie szukały jakiegoś punktu zaczepianie – światła. Beształam siebie w myślach za to ograniczenie. Chwilowo pomogło zamknięcie oczu.

Ruszyłam dalej, kolejna praca, początkowo nie wyczuwam żadnej różnicy. Po chwili odkrycie, ta jest bardziej gładka jakby pociągnięta lakierem. Nie jest chropowata. Ciekawe co przedstawia? Może panią w kapeluszu, a może morskie fale. Nie wiem? Nie potrafię tego odczytać dłońmi. Idę dalej. Podążam za sznurkiem.

Oczy nagle wyszukały źródło światła – trzy niewielkie dziurki w materiale. Wydają się bardzo jasne. Wzrok bezwolnie się w nie wpatruje. Mimo kilku minut spędzonych w ciemność umysł się cieszy, że jednak widzi. Trochę jestem przerażona swoim uzależnieniem od oczu. Jestem fotografem z zamiłowania, żyję obrazami, a oczy są cenniejsze niż cała reszta. Zresztą nie tylko dla fotografów, okazuje się, że około 80% informacji trafiających do mózgu pochodzi właśnie od zmysłu wzroku.

Black Box painting

Światłem skuszona

Dotykam kolejnych dzieł i wiem tylko tyle, że różnią się strukturą, coraz bardziej kusi, aby odpalić latarkę w telefonie (w zaciemnionym pomieszczeniu jestem sama). Nie wytrzymuję i włączam ją, na dosłownie kilka sekund. Nie powiem, co zobaczyłam, jestem sobą zniesmaczona, że dałam się skusić światłu.

Przez chwile czułam się totalnie bezradna. Zdajemy się na nasz zmysł wzroku, wierzymy mu. Coś, co widzimy, jest prawdziwe. Czy na pewno? Czy dla osób niewidomych świat jest mniej realny? Czy to, że obrazy, których nie widziałam, a dotykałam, nie są prawdziwe? Nie istnieją?

Czy dotyk ocenia?

O wystawie „Black Box Painting” mogę powiedzieć, że mi się podobała, ale co powiedzieć o pracach? Jak ocenić czy mi się podobały, jak ich nie widziałam?! Te, co w dotyku były szorstkie, nie podobały mi się, nie lubię szorstkich rzeczy. Te, co były gładkie były ok? – Czy w ten sposób mogę oceniać dzieła? Naturalna ocena dla osób widzących: ładne / brzydkie – nie ma tu racji bytu. Na jednym z obrazów był bardzo odstający element, był szorstki i wydało mi się, że nie pasuje do reszty dzieła, ale mnie zaintrygował. Czy to oznacza, że to dzieło jest dobre, bo wywołało we mnie emocje?

Dzięki tej wystawie uświadomiłam sobie to, że skupiając się na tym, co widzę, pomijam doznania, których dostarczają mi inne zmysły. Jak często zastanawiamy się nad strukturą sztuki? Dziwne jest to, że sztukę oglądamy, rzadko kiedy dotykamy.

  • To musiało być bardzo ciekawe przeżycie, oglądanie dotykiem – intrygujące? Wydaje mi się, że nasze oczy często są nad wyręczane, a my nie potrafimy obejść się bez wzroku.

  • Czytając Twój artykuł od razu przypomniałam sobie wizytę na Niewidzialnej Wystawie w Warszawie. Polecam wszystkim (wiem, że nadal można ją odwiedzić). Dużym nadużyciem byłoby napisanie, że pozwala zrozumieć świat osób niewidomych, ale na pewno pozwala go choć odrobinę poczuć. Niezwykłe doznanie jedyne w swoim rodzaju.

    • Wybieram się w czerwcu do stolicy więc muszę koniecznie to miejsce odwiedzić! Dzięki 😀

  • Fenomenalny pomysł! Bardzo chciałabym czegoś podobnego doświadczyć.

  • Mmmmm, ciekawy pomysł, ale nie jestem pewna, czy chciałabym spróbować 🙂

  • W Warszawie wiem że jest niewidzialna wystawa. Wybieram się. A ta o której piszesz to dzisiaj się chyba kończy 🙁

  • Wow! Nie słyszałam o tej wystawie 🙂 Skojarzyła mi się z „Niewidzialną Wystawą”, która była zorganizowana w ramach poszerzania świadomości o osobach niewidomych. Aż żałuję, że tak daleko mi do Trójmiasta..

  • Wszystko brzmi genialnie! Nie słyszałam o tej wystawie 🙂
    Chciałabym spróbować 🙂

  • Brzmi ciekawie 😀 może przy najbliższej okazji uda mi się tego doświadczyć 😀

  • Nie miałam okazji doznać czegoś takiego! Wiem, że w Warszawie jest też restauracja, w której można zjeść posiłek w całkowitej ciemności… To musi być ciekawe doświadczenie!

  • chciałabym doznać czegoś takiego! to musi być niesamowite doświadczenie

  • Mocne doznanie sensoryczne. Nie mam porównania, ale pamiętam jak wchodziłam ciemnym korytarzem do Muzeum Madame Tussaud i czułam całkowita bezradność i strach, bo nie wiedziałam, co mnie czeka.

  • Na pewno musiało być to interesujące doświadczenie. Szkoda, że w moim mieście nikt chyba nie wpadł jeszcze na taki pomysł, bo inicjatywa wydaje się intrygująca 😉

  • Ciekawa koncepcja. Słyszałam o restauracjach, gdzie je się po ciemku, ale o sztuce bez światła jeszcze nie.